8fi Model Management blog

12
mar
Iwona w Istanbule

Nasza modelka Iwona od 3 tygodni przebywa na kontrakcie w Istanbule. Zapraszamy do obejrzenia jej fotograficznej relacji z tego przepięknego miasta.

Iwona@8fi Model Management

Tagi: 8fi, Iwona Kopeć, wyjazdy zagraniczne modelek - Istanbul,
30
sty
Okiem modelki - relacja Joanny z Tokyo

"To, co sobie człowiek potrafi wyobrazić i to, w co jest w stanie uwierzyć - wszystko to potrafi osiągnąć" - dziś mogę z uśmiechem na buzi i w sercu stwierdzić, że owe motto jest jak najbardziej prawdziwe. Kiedy dowiedziałam się, że zaproponowano mi kontrakt, nie ukrywajmy: skakałam pod sufit! W umyśle miałam tylko jedną myśl "Moje marzenia!! W końcu, nabierają barw, a wybrane przeze mnie życiowe motto właśnie przynosi owoce"

Czas nieubłaganie płynął i nadchodził dzień wylotu, mnóstwo załatwiania i biegania... Kraków, Zawiercie, Warszawa, Katowice... Aż przyszedł czas na pożegnanie z rodziną i podróż pociągiem na Okęcie... W końcu hala odlotów międzynarodowych, nadanie bagażu, pożegnanie z chłopakiem, odprawa i lot. W tym momencie dotarło do mnie to, co w takim momencie dotrzeć musiało - od tej chwili jestem skazana jedynie na siebie. Jeżeli mam być szczera, to nie był to dla mnie jakiś wyjątkowy problem. Zapytana „Dlaczego?” odpowiem, że po prostu miałam dobre przeczucie. Następnie jedna przesiadka i znalazłam się w Tokio.
Na lotnisku spotkało mnie kilka zabawnych sytuacji, w tym nadzwyczaj dokładne przeszukanie mego bagażu czy przypadkiem nie mam jakiś nielegalnych przedmiotów - w końcu doszliśmy z celnikiem do porozumienia i mogłam udać się dalej w celu wymienienia pieniędzy, sprawdzenia, kiedy odjeżdża mój autobus - to akurat zajęło mi sporo czasu, bo w wyniku szoku, jaki ogarnął mój umysł na widok wszystkiego obcego, nie byłam w stanie przyswajać racjonalnie informacji. Na samym końcu wykonanie telefonu do agencji, iż dotarłam na miejsce i o której godzinie wyjeżdżam spod lotniska do miasta :) Tak, więc wsiadłam do autobusu i dotarłam do miasta w wyznaczone miejsce gdzie odebrać mnie miała moja menadżerka. Gdy dotarłam nie było nikogo na miejscu. Nie panikowałam, postanowiłam się przejść kilka razy i zaczekać, po paru chwilach pojawiła się kobieta w dziwacznej maseczce na twarzy - rozejrzała się, dostrzegła mnie i podeszła - Joanna? – spytała. Skinęłam głową. „Jestem Maya” – odpowiedziała. Była to moja menadżerka. Wpakowaliśmy moja walizkę do samochodu i pojechaliśmy do apartamentu, w którym miałam mieszkać. Już na samym początku oznajmiła mi, że już dziś czeka mnie pierwszy casting i tak to się zaczęło…
Na castingach zawsze była duża konkurencja, były tam zarówno top modelki jak i dziewczyny z dobrymi już bookami, lecz jest jedna reguła - nigdy nie porównywać się do innych modelek i ich osiągnieć, bo każda dziewczyna jest wyjątkowa i ma coś w sobie to coś, co przykuwa uwagę. Osobiście dla mnie było to dość ciężkie, gdy widziałam jak dziewczyny fantastycznie wyglądają, jak modnie są ubrane, ale tłumaczyłam sobie, że to przecież mój pierwszy wyjazd, moje pierwsze kroki. Jestem tu, aby się uczyć, zobaczyć jak to wygląda - nie można zrażać się początkowymi niepowodzeniami, trudno liczyć na to, by już na pierwszym castingu trafił się klient, któremu spodoba się moja osoba.
Wracając do castingów, na castingi wozi Cię twój menadżer, bądź czasami trzeba dojechać samemu metrem pod wyznaczony adres, ubiór zależy od rodzaju castingu, trzeba także zrobić naturalny makijaż i zawsze wyglądać młodo oraz świeżo. Co do jego samego przebiegu, to twój manager Cię promuje, a Ty stoisz i musisz się ładnie uśmiechać, czasami proszą Cię o pozowanie oraz robią kilka zdjęć.
Samo Tokio ma w sobie magię, które przyciąga. To piękne, pełne spokoju miasto, nocą szalone i żywe. Nie sposób się w nim nie zakochać. Co do ludzi, którzy tu mieszkają muszę przyznać że Japończycy są straszne mili i pomocni, praktycznie zawsze służą pomocą, są zawsze uśmiechnięci i promienni. Co mnie zaskoczyło w Tokio? Czystość, dbanie o porządek, wspomniane już wcześniej maseczki na twarzy ludzi, maszyny z napojami i przekąskami wszechobecne na ulicach oraz najbardziej zaskakujące i urocze - pieski w ubrankach. Japończycy kochają zwierzątka, na ten przykład podam, że miałam przyjemność być w Tuli Café – przed zdjęciami, gdzie podają świetną kawę i herbatę z mlekiem (moja ulubiona, w której się zakochałam), a tutaj przychodzą dwie kobiety z labradorem i siadają przy stoliku obok, na co pies także kładzie się na krześle, następnie wychodzi któryś z pracowników i daje psu kocyk żeby go przykryć, bo było dość chłodno tego dnia. W tym momencie oniemiałam z zachwytu.
Jeżeli chodzi o japońska kuchnię to obfituje ona w wiele wspaniałych specjałów, aż sam człowiek nie wie, co jeść. Sushi jest wyśmienite, podejrzewam że nigdzie się nie zje tak doskonałego jak właśnie tutaj. Lecz nie wszystko jest bajką - ceny były zabójcze, a w sklepach kupowało się na oślep, bo niestety nie potrafię czytać w jeżyku japońskim. Lecz nie przeszkadzało mi to! Można było uznać to za zabawę, „co dziś zjem???” Loteria, po prostu loteria - czasami zjadłam coś wspaniałego a czasami było tak obrzydliwe ze musiałam czym prędzej to wyrzucić …
Moja pierwsza praca była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Musiałam reklamować buty, nigdy nie pozowałam z przedmiotami, a co dopiero z butami i torebkami, nie powiem by była to łatwa praca, bo trzeba było z jednej strony uważać, by ciało było dobrze ustawione, a jednocześnie pilnować, żeby but dobrze wyszedł na zdjęciu. Musiał być specyficznie trzymany żeby wyglądało to ciekawie…. No cóż, to wcale nie taka prosta sprawa, ale podołałam, a jak!
Przy następnym zleceniu miałam przyjemność pracować z bardzo doświadczonymi modelkami, nie mogłam wiec pokazać, że jestem nowicjuszką. Było ciężko - zaczęliśmy o 4:00 rano, było zimno, a praca była w plenerze - dokładniej rzecz ujmując w parku. Byłyśmy trzema siostrami Charlotte, Didi, Samanta - ja wcieliłam się w rolę najmłodszej, roztrzepanej siostry Didi, musiałam być energiczna i wesoła. Z wesołością nie było problemu, bo buzia uśmiechała mi się cały czas, ale co do wigoru to musiałam wykrzesać z siebie tyle energii, ile tylko się dało… W końcu udało się, wzięto mnie za profesjonalistkę, która już długo działa w branży i na dodatek za dziewczynę, która wysyła pozytywną energię. Było mi bardzo milo, nie ukrywam.
Poza tym każdy weekend był pracowity, ponieważ miałam też liczne testowe sesje zdjęciowe, wiec czasu nie miałam za wiele dla siebie na zwiedzanie. W chwilach wolnych wybierałam się samotnie na długie spacery i robiłam zdjęcia, szlam gdzie mnie nogi poniosły, gdy błądziłam pytałam o jakąś dzielnice i dążyłam w jej kierunku. Wieczorami bawiłam się z poznanymi modelkami w klubie. Oprócz tego jak prawie każda modelka przybywająca do Tokyo odwiedziłam park rozrywki Disney Sea – niesamowite przeżycie!
Miałam okazje poznać wspaniałych ludzi, jak również ludzi mniej wspaniałych, ale wszystkich wspominam bardzo ciepło. Dziewczyny i chłopcy byli z całego świata: Brazylia, Kolumbia, Stany Zjednoczone, Kanada, Rosja, Czechy, Niemcy, Bułgaria… Staram się utrzymywać z nimi kontakt przez Internet i jak na razie udaje się Niestety czas nieubłaganie płynął i po dwóch miesiącach mój pobyt w Tokio dobiegł końca. Liczę na to, że powrócę do tego kraju pełnego magii i odkryję go na nowo.

Joanna@8fi Model Management
Tagi: 8fi, 8fi model management, castingi, Joanna Ganczarska, kraków, modelki, okiem modelki, relacja z Tokyo, sesje zdjęciowe, wyjazdy zagraniczne,
11
sty
Okiem modelki - relacja Iwony z Seulu

Azja to dla cudzoziemców kontynent bardzo egzotyczny. Chociaż łatwo można znaleźć książkę czy album o Japoni, o rzeczy „made in China” niestety też nie jest trudno, są jednak w Azji kraje, które na dobrą sprawę znamy tylko z nazwy i nic więcej o nich powiedzieć nie potrafimy. Dokładnie taka była moja wiedza o Korei Południowej, gdy wsiadałam do samolotu w Amsterdamie lecącego do Seulu. Chyba więcej mogłam powiedzieć o Korei Północnej z lekcji historii niż o państwie, do którego aktualnie zmierzałam na 2-miesięczny kontrakt. Opinie koleżanek z innych krajów na temat Korei były tak różne, że nie wiedziałam, co tak naprawdę mam myśleć.

Cieszyłam się więc, że poznam nowy kraj i kulturę, niekoniecznie jednak, że będzie to Korea. Wydawała mi się trochę nijaka. Zapewne dla politycznej poprawności wskazane by było, gdybym teraz napisała o solidnych przygotowaniach do tej dalekiej podróży, ale prawda jest taka, że chyba nie można było być mniej przygotowanym, niż ja w tamtej chwili. Pomiędzy wylotem do Seulu a przylotem z Francji miałam tylko 2 dni w domu [a tak naprawdę 1,5 biorąc pod uwagę 5-godzinne opóźnienie mojego samolotu z Paryża], co wystarczyło mi jedynie na zrobienie prania, sprawdzenie średnich temperatur w Korei na najbliższe miesiące i pożegnanie z rodziną. Dzień przed wylotem biegałam po krakowskich księgarniach w poszukiwaniu przewodnika po Seulu, żeby dowiedzieć się czegokolwiek, ale niestety były dostępne tylko na specjalne zamówienie.
Wylądowałam więc w Korei i od razu poczułam się jak...w Japonii. A to dzięki dużej ilości japońskich turystów, których bardzo łatwo rozpoznać po różowych akcesoriach z Hello Kitty. Dzięki wcześniejszym otrzymanym instrukcjom, bez problemu wzięłam odpowiedni autobus i dostałam się do miasta. W Seulu czekała na mnie bookerka z mojej koreańskiej agencji, piękna pogoda i 8 castingów na dzień dobry. Po wielogodzinnej podróży nie ma się ochoty na żaden casting, ale trzeba szybko wziąć prysznic i spróbować ukryć zmęczenie pod makijażem.
Już od mojego pierwszego dnia Seul i Koreańczycy zaczęli pozytywnie mnie zaskakiwać. Miasto okazało się bardzo ładne, spokojne i pełne dobrej energii. Koreańczycy z południa mówili świetnie po angielsku, byli bardzo wyluzowani, co ułatwiało kontakt i dobrze wpływało na samopoczucie. Castingi przebiegały płynnie, a w pracy byli bardzo profesjonalni.
W Korei Południowej pracuje wielu utalentowanych fotografów. Robią zdjęcia porównywalne z tymi z europejskich stolic mody - ich prawdziwe pochodzenie zdradzają tylko koreańskie znaczki. To dlatego, że większość z nich kształciła się w Nowym Jorku. Ich angielski jest więc łatwy do zrozumienia i dzięki temu dobrze się z nimi współpracuje. Koreańskie agencje są bardzo dobrze zorganizowane, wożą modelki wszędzie agencyjnym autem, zarówno na castingi jak i do pracy, gdzie zawsze zostawała ze mną do końca jedna osoba. Ma się więc poczucie bezpieczeństwa i opieki ze strony agencji.
Moje mieszkanie okazało się w pełni wyposażone, w pokoju znalazłam nawet przewodnik po Seulu w języku angielskim mojego ulubionego wydawnictwa Lonely Planet. Miasto posiada wiele atrakcji turystycznych, więc mogłam zaplanować coś ciekawego na każdy weekend.
Razem ze współlokatorkami odkrywałyśmy różne dzielnice Seulu. Wszystko, czego nie zdążyłam kupić przed wyjazdem w Polsce, mogłam bez problemu znaleźć na miejscu. Okazało się, że Korea Południowa posiada wiele lokalnych marek ubrań i kosmetyków, które oferują produkty świetnej jakości w dobrych cenach. Mieszkańcy tego kraju uwielbiają modę, ubierają się więc bardzo modnie i z gustem. Wychodzi też wiele lokalnych magazynów modowych, jest więc duża szansa na zrobienie ciekawych edytoriali. Na castingach trzeba prezentować się na wysokich obcasach i w ubraniach dobrze dopasowanych. Warto poświęcić rano więcej czasu na makijaż i dobór rzeczy, bo castingi przebiegają szybko, wiec trzeba się wyróżnić by zostać zauważonym.
W sklepach z pamiątkami można kupić wiele rzeczy z napisem „Seul. Soul of Asia” , ja jednak w ogóle nie czułam się tam jak w Azji. Seul to miasto bardzo międzynarodowe, spotkamy tam wielu Europejczyków. Jest dużo przeróżnych kawiarni, wyglądających bardzo europejsko, gdzie Koreańczycy śmieją się i trzymają za ręce, są zrelaksowani - czyli całkiem inni niż przeciętny Japończyk lub Chińczyk.
Z jedzeniem w Korei też nie ma problemów. Oczywiście ciężko jest jeść to, co jemy zwykle w Polsce, bo wychodzi to dość drogo, a niektórych rzeczy w ogóle nie można kupić, ale lokalna kuchnia jest bardzo dobra i każdy znajdzie coś dla siebie. Głównym przysmakiem w Korei jest koreańskie barbecue - specjalnie przystosowane do tego przysmaku restauracje oferują grillowane mięso każdego rodzaju, a także grillowane owoce morza, ryby i warzywa. Nie poznałam na miejscu nikogo, kto nie oszalałby na punkcie koreańskiego barbecue, zwłaszcza że siedzenie większą grupą znajomych dookoła stołu i wspólne grillowanie to świetna zabawa. Są też inne dobre przysmaki takie jak kimpa czy bibimpap z ryżem i algami morskimi albo zupa z bulgogi. Znajdziemy też wiele tanich miejsc gdzie można zjeść wspaniałe sushi.
Bardzo polubiłam Seul, zawiązałam tam też wiele przyjaźni. Wyjeżdżając wiedziałam, że będę tęsknić za moimi ulubionymi miejscami, atmosferą miasta i uprzejmością tubylców. Z punktu widzenia modelki można czerpać dużo przyjemności z pracy w Korei, istotne są też korzyści w postaci dobrych zdjęć.

 

 

Iwona@8fi Model Management
Radzę wszystkim dziewczynom wybierającym się do Korei, to żeby co dzień czerpały przyjemność z pobytu w tym wspaniałym miejscu. Jeśli ktoś otrzymuje szansę wyjazdu od agencji to w żadnym razie nie powinien tej szansy przegapić. Ja mam nadzieje, że będę mogła wrócić do tego pięknego kraju jeszcze tego roku.

 

Tagi: 8fi, 8fi model management, agencje, castingi, Iwona Kopeć, modelki, wyjazdy zagraniczne,
13
lis
Iwona w Seulu
Wyjazdy zagraniczne to nie tylko praca w zawodzie modelki, ale także wspaniała okazja do poznawania nowych kultur, zwiedzania światowych metropolii i próbowania regionalnych przysmaków. To również praktyczna nauka języka angielskiego i szansa na zawarcie wielu wspaniałych przyjaźni. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć Iwonki, która aktualnie przebywa na kontrakcie w Seulu.
Iwona and friends@8fi Model Management
Tagi: 8fi model management, modelki, wyjazdy zagraniczne,
13
paź
Jesienne wyjazdy zagraniczne
Po kontraktach wakacyjnych przyszedł czas na jesienne wyjazdy zagraniczne. Iwona od 6 października przebywa na dwumiesięcznym kontrakcie w Seulu. Joanna 26 października leci do Tokyo. Kasia i Wojtek dopiero co powrócili z kontraktów w Seulu. W listopadzie Kasia poleci do Aten, a Wojtek na początku przyszłego roku do Singapuru. Informacje o kolejnych osobach będziemy dodawać w miarę ich potwierdzania.
Na zdjęciach z Seulu: Kasia, Iwona i Wojtek@8fi Model Management
Tagi: 8fi model management, agencja modelek, agencje, wyjazdy zagraniczne,

archiwum

kategorie

tagi

linki